wtorek, 13 sierpnia 2013

Twelve :

Abigail 

,,Nie kochasz - odejdź...''

                              - Co Ty tu robisz, Nick? - warknęłam do blondyna, który kierował się w naszą stronę. Wiedziałam, że ta jego ''nagła'' wizyta nie wróży nic dobrego.
- Przyszedłem się zobaczyć, ze starą przyjaciółką. - powiedział, uśmiechając się jak jakiś głupi. Przewróciłam oczami i spojrzałam na niego krzywo. Justin cały czas stał koło mnie, nie spuszczając wzroku z Nicka. Widziałam, że jest łzy, że nasza rozmowa została przerwana, ale ja nic na to nie mogłam poradzić. Wszystkie mięśnie Biebera napięły się, kiedy ''przyjaciel'' Malika zaczął podchodzić bliżej. Złapał mnie za rękę i odciągnął od moje ciemnego blondyna, który od razu zainterweniował i popchnął brązowookiego na barierkę, chowając mnie za siebie. Dotknęłam lekko jego ramienia, które było twarde jak kamień. Justin widocznie musiał strasznie się zdenerwować.
- Jeszcze.raz.ją.kurwa.dotkniesz... - chwycił za bluzę Nicka i podniósł go trochę do góry. Jejku, nie wiedziałam, że Bieber ma taką siłę. Och... O czym ja teraz myślę? - To pożałujesz... - dokończył, ledwo panując nad emocjami i puścił go.
- Zapomniałem, że dziewicy nie powinno się dotykać, tak nagle. - usłyszałam głośny śmiech ze strony intruza. Poczułam jak zażenowanie daje o osobie znać, czyli moje policzki zrobiły się czerwone. Boże święty, jaki wstyd. Spojrzałam na Justina, któremu szczęka się napięła. On też patrzył na mnie, a w jego oczach widziałam, że nie mógł w to uwierzyć. No raczej, siostra najpopularniejszego podrywacza, który spał chyba z każdą ładną laską w naszej szkole - jest dziewicą. Tak, to prawda... I co ja mam na to poradzić, że nie dałam się pierwszemu lepszemu? Nawet Malikowi... - Tak, słyszałem to od Zayna... - drążył temat dalej, a ja złapałam ciemnego blondyna mocno za rękę żeby tylko nie dał się sprowokować. - Mówił, że piękne jest twoje ciało nago, ale żalił się też, że nigdy mu się nie dałaś. Biedactwo. - zaczął kręcić głową, uśmiechając się pod nosem. Nie mogłam już wytrzymać. Szybko odwróciłam się i podeszłam w jego stronę. Stał tam i patrzył na mnie z kpiną wymalowaną na twarzy. Podniosłam swoją rękę na wysokości jego policzka i bam! Przywaliłam z całą siłą jaką w sobie miałam. Chłopak odruchowo złapał się za policzek i już pewnie chciał mi oddawać, kiedy mocno go popchnęłam. Zachwiał się i poleciał do tyłu, przeskakując przez barierkę i wpadając prosto do wody.  Biedna woda... Będzie teraz zanieczyszczona przez tego debila.
Podbiegłam do barierki i nachyliłam się, żeby sprawdzić co z Nickiem. Niestety... - żył.
Zaśmiałam się głośno i patrzyłam jak się wynurza, a swój wzrok skierował na mnie. Jego mina była przerażająca. Widocznie musiałam go wkurzyć.
- Pożałujesz tego suko. - wrzasnął z dołu, a ja odwróciłam się do Justina, który stał z szeroko otwartymi oczami i wielkim uśmiechem na ustach. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Westchnęłam i wtuliłam głowę w jego tors.
- Jezu, dziewczyno. To było genialne! - w jego głosie było słychać ekscytację. Ja sama byłam pod wrażeniem. Nigdy nie zrobiłam czegoś takiego, ale ten chłopak akurat miał pecha.
- Nie prowokuje się Abigail Styles. - wzruszyłam ramionami i próbowałam powstrzymać śmiech, robiąc z siebie poważną.
- Łał, coraz bardziej mnie kręcisz. - poruszał zabawnie brwiami i złapał mnie za moją rękę, przyciągając bliżej siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Głupota, głupota i jeszcze raz głupota! Abigail, jesteś głupotą, rozumiesz? Przez moje ciało przeszedł dreszcz, ciekawe dlaczego? - Zimno ci? - zapytał po chwili. Pokiwałam twierdząco głową, a on ściągnął swoją bluzę i spojrzał na mnie. - Łapki do góry, mała. - zachichotałam pod nosem i zrobiłam co kazał. Przeciągnął jego ciepłą, niebieską bluzę przez moją głowę. Poczułam przyjemny zapach jego perfum i oczywiście fajek. Tak, tak wiem... Nie muszę chyba wspominać, kogo mi to przypominało, prawda? - Wracajmy już. - objął mnie w talii i zaczęliśmy iść w stronę mojego apartamentu. Kilka razy odwróciłam się żeby sprawdzić czy Nick nadal jest w wodzie, ale się ulotnił. Heh, no trudno... Mogłam zabrać ze sobą telefon, było by niezłe nagranie.
                       

***

                                                - Chcesz mi powiedzieć, że wyrwałeś moją siostrę, tak? - zapytał Harry, uśmiechając się szeroko. Przewróciłam oczami i walnęłam go z całej siły ramię. Jęknął i spojrzał na mnie z wyrzutem. 
- Po prostu jesteśmy razem. - wzruszyłam ramionami i wtuliłam się w tors swojego chłopaka. Jezu, jak to dziwnie brzmi. Eghm... No tak, jesteśmy parą. Wiem, że robię źle. Po prostu potrzebuję kogoś, kto będzie zawsze, gdy tego pragnę. Nie mówię, że wykorzystuję Justina, bo tak nie jest. Nie kocham go tak, jak powinna kochać dziewczyna - chłopaka. Ja go kocham tak inaczej. Jak Louisa, Harrego, Nialla i Liama. Czyli tak jak brata. To Malika kocham, tak na prawdę. Ale nie mogę z nim być. Nie bierzcie mnie za egoistkę, która myśli tylko o sobie. Tak nie jest! Ja po prostu jestem zagubioną nastolatką, która jak najszybciej potrzebuje miłości i czułości, a on mi ją da. Mam nadzieję. 
                                       Popatrzyłam po zadowolonych twarzach swoich przyjaciół. No może oprócz Louisa, który przed chwilą wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Nie rozumiem o co mu chodzi, ale nie będę w to wnikać. Najgorsze jest to, że gdy to zrobił - w sercu poczułam takie dziwne uczucie. Nie wiem jakie, ale to było dziwne. Zrobiło mi się smutno, że Tomlinson tak zareagował. Ale chociaż może to uczucie nie szło od tego? Sama już nie wiem...  Postanowiłam, że nie będę się tym teraz przejmować. W końcu nie ma po co, prawda?
- Kto ma ochotę na coś do żarcia? - wrzasnął uradowany Niall. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy zobaczyłam go takiego wesołego. Zawsze taki był, odkąd pamiętam. Wesoły, szczęśliwy i pełen życia. Nie przejął się nawet tym, że nie idzie w tym roku na studia, o których tak bardzo marzył.
- Chłopaki, a tak w ogóle to co chcecie zrobić z tym, że nie zdajecie? - zapytałam, siadając obok Liama, który od razu zmroził wzrokiem mojego brata i blondyna. Horan wzruszył ramionami i poszedł do kuchni, a na twarzy Harrego pojawiła się złość i smutek. Szkoda mi go.
- Starzy mnie zabiją, naprawdę. - wybełkotał, chowając twarz w dłoniach. Westchnęłam i przysiadłam się koło niego, mocno przyciągając go do siebie. Zaczęłam głaskać go po jego loczkach.
- Będzie dobrze. Pójdziesz za rok. - uśmiechnęłam się do niego pocieszająco, kiedy podniósł głowę. Odwzajemnił uśmiech i wstał.
- Właśnie, nie ma się czym martwić. - klasnął w dłonie. - Teraz się zbierać i idziemy opić nowy związek w naszej paczce. - spojrzałam speszona na Justina, który cały czas patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy. Właściwie to ja nie wiem, jak to jest, że jesteśmy razem. No trwa to już z jakieś kilka godzin, a ja nadal tego nie czuję. To znaczy, nie chodzi tutaj o słowo ''miłość'' , ale o to, że nie zachowujemy się jak typowa ''para''. Obiecał, że da mi trochę czasu żeby się do tego wszystkiego dostosować. On dobrze wie, że to co zrobił mi Malik, nie minie tak szybko. Ma rację. W moim sercu nadal jest pewnego rodzaju pustka, którą wypełnić może tylko i wyłącznie on. Ale on już tego nie zrobi. Już nie wróci i nie wypełni części tego biednego serca.
                                      Ach, no i wracając do dyskoteki, to oczywiście się zgodziliśmy. Po raz kolejny zasmucił mnie Louis, który nie chciał z nami iść. Był strasznie wkurwiony. Wiedziałam, że nie lubi Justina, ale musi się z tym pogodzić... No i znowu pokłócił się z Harrym. Ale co ja mogę na to poradzić? Raczej nic. Oni obaj mają trudne charaktery. Często się kłócą, ale są najlepszymi przyjaciółmi i później szybko się godzą. Teraz też tak będzie, prawda?

                                      Stanęłam przed lustrem w swojej łazience. Byłam naga. Mierzyłam swoje ciało, które już nie było takie jak wcześniej. Nigdy nie byłam ani za gruba, ani za chuda. Teraz to wszystko się zmieniło. Moje ciało, chodź opalone i niby atrakcyjne - miało swoje wady. Przez ostatnie miesiące strasznie schudłam. Było to spowodowane stresem przez Malika, zapewne... Niby powinnam się cieszyć, że straciłam kilka kilogramów, ale jednak było odwrotnie. Nie było to powodem do radości... Moje żebra były strasznie widoczne, czego za wszelką cenę chciałam uniknąć. Tak samo z moimi biodrami. Odruchowo złapałam za jedno z nich, na którym był tatuaż... To on daje najwięcej wspomnień. Tych dobrych i tych złych... Wszystko wraca, gdy tylko pozbywam się bluzki, a moje spojrzenie pada na tym...
                                   Wskoczyłam pod prysznic, odkręcając ciepłą wodę, która spływała po moim ciele, usuwając brud i odprężając mnie. Wzięłam swój ulubiony żel, nałożyłam go na swoje ciało. Stałam tak z 20 minut, zanim mi się znudziło i postanowiłam wyjść. Owinęłam się niebieskim, miękkim ręcznikiem i wyszłam do garderoby. Założyłam na siebie bieliznę i zaczęłam przeglądać swoje ubrania. Za nic nie mogłam znaleźć czegoś odpowiedniego. Eh...
Usiadłam na pufie i westchnęłam głośno. Po chwili usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Przestraszyłam się, ponieważ miałam na sobie tylko bieliznę. Szybko się zerwałam i nałożyłam na siebie szeroką koszulkę, którą dostałam kiedyś od Louisa. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że przede mną stoi pan obrażalski Louis Tomlinson, we własnej osobie. Wydęłam usta, skrzyżowałam ręce i oparłam się o framugę drzwi, przyglądając mu się. Stał tam ze spuszczoną głową i rękami włożonymi w kieszenie spodni, które opadały mu luźno na biodrach.
- Tak? - zapytałam zniecierpliwiona, po chwili ciszy. Chłopak spojrzał na mnie, a ja w jego oczach mogłam zobaczyć, coś czego za nic nie rozumiałam. Widziałam, że cierpi. Ból w tych niebieskich tęczówkach, które kiedyś tryskały energią, był zbyt widoczny, żeby go nie zauważyć. Kiedy tak na mnie patrzył, moje wszystkie mięśnie się rozluźniły. Spojrzałam na niego ze smutkiem, po czym mocno go przytuliłam. Na początku stał zdziwiony, ale po chwili  mnie ścisnął, wsadzając swoją głowę w zagłębienie pomiędzy moją głową a szyją. - Powiedz co się stało. - wyszeptałam cicho do jego ucha.
- Dlaczego z nim jesteś? - nie zmieniliśmy pozycji. To było dziwne, że zamiast porozmawiać normalnie, patrząc sobie przy tym w oczy, my woleliśmy się tulić i szeptać do ucha. Westchnęłam głośno i mocniej się w niego wtuliłam. - Nie powinnaś. - odsunęłam się od niego i zmarszczyłam brwi. Nie powinnam? Dlaczego? - On na ciebie nie zasługuje, Abi. - ciągle patrzył mi w oczy, w których widziałam troskę, ale też coś jeszcze. Tylko co?
Pokiwałam przecząco głową, czując jak w moich oczach zbierają się łzy. Chłopak od razu zainterweniował i ponownie znalazłam się w jego silnych ramionach. Nie rozumiałam, jak taka idiotka jak ja, może mieć takiego przyjaciela, jak Louis?
- Potrzebuję tego... - wyszeptałam cicho, czując na swoich policzkach słone łzy, które tak często się pojawiały, a których tak bardzo nienawidziłam. Chociaż, z drugiej strony, one są potrzebne. Tak zawsze powtarzał Liam, '' Nie bój się płakać, kiedy musisz. Łzy to nie wstyd. Łzy pokazują, że człowiek ma uczucia i nie jest z kamienia.'' Tylko, że on nie miał racji. Ja jestem z tego kamienia, prawda? No jasne, że prawda! Inaczej nie wykorzystałabym swojego przyjaciela, żeby zapomnieć o złamanym sercu, chociaż to i tak nie pomaga...
- Potrzebujesz opieki, czułości i wsparcia. Do tego nie jest potrzebny ci Bieber, tylko ... - kiedy Louis na chwilkę się zaciął, usłyszeliśmy jak drzwi się otwierają. Szybko odsunęłam od siebie bruneta i spojrzałam na Justina, który wszedł i stanął obok nas ze złością wymalowaną na twarzy.
- Co ty tu robisz, Tomlinson? - warknął do moje przyjaciela, który patrzył na niego z obojętnością, złością i nienawiścią. Zmierzył go wzrokiem, a później spojrzał na mnie, uśmiechając się lekko.
- Przemyśl to. - ostatni raz mnie przytulił, po czym wyszedł z pokoju, przy okazji strzelając ramieniem w Justina.
- Co on tutaj robił? - podszedł do mnie bliżej. Wiedziałam, że jest bardzo zły. W sumie to nie widziałam go nigdy w takim stanie, naprawdę. Odruchowo cofnęłam się do tyłu.
- Rozmawialiśmy. - wzruszyłam ramionami, a kiedy próbowałam się odwrócić, on złapał mnie z całej siły za nadgarstki i popchnął z całej siły na ścianę. Zawyłam z bólu i spojrzałam w jego oczy, czując, że w moich po raz kolejny zbierają się łzy.
- To nie wyglądało jak zwykła rozmowa.
- Nie masz prawa mnie tak traktować, rozumiesz? - warknęłam i próbowałam go od siebie odsunąć. Niestety, miał zbyt dużo siły. No i znowu mi przypomniał Malika... Czy oni we wszystkim muszą być tacy sami, hm?
- Przepraszam. - powiedział cicho, łącząc swoje palce z moimi i całując lekko w czoło. Widziałam, że złość gdzieś ucieka i Justin się rozluźnia. Nie wiedziałam, co w niego wstąpiło. Przecież ja i Louis tylko rozmawialiśmy, nic więcej. Tego nie może mi zabronić, ponieważ Tomlinson jest moim najlepszym przyjacielem i nic ani nikt tego nie zmieni. - Przyszykuj się, chłopaki już czekają. - pocałował mnie lekko w usta i wyszedł. Stałam tak, nie wiedząc co robić. Płakać? Nie, oczywiście, że nie. Nie mogę znowu ryczeć. Czas przestać i zapomnieć o przeszłości. Wzięłam głęboki wdech i wydech, po czym wróciłam do szukania stroju.
Wybrałam bordową bluzkę, którą wsadziłam do środka szarej spódnicy. Do tego założyłam jeszcze czarne rajstopy i wysokie, bordowo-czarne lity.
Poszłam do łazienki, gdzie nałożyłam na twarz tusz do rzęs i trochę podkładu. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Popryskałam się perfumami i byłam gotowa żeby iść się zabawić.
- Gotowa? - zapytał Justin, który stał przy drzwiach mojej łazienki, kiedy z niej wyszłam. Pokiwałam twierdząco głową i wyminęłam go, kierując się na dół. Chłopaki byli już gotowi i czekali tylko na mnie.
- Louis na pewno nie idzie? - zapytałam, rozglądając się po salonie w poszukiwaniu swojego przyjaciela.
- Nie, musiał coś załatwić. Chyba pojechał do Eleanor. - powiedział Harry. Słysząc to, moje serce ponownie zakuło. Dlaczego? Nie mam pojęcia... To jest strasznie dziwne. - Idziemy? - wyszliśmy wszyscy z apartamentu, udając się na dół i wsiadając do pierwszej, lepszej taksówki, która była w pobliżu.

***

                                    Szczerze powiem, że po tak długiej przerwie z imprezowaniem, bardzo dobrze się bawię. Wiadomo, alkohol robi swoje, ale najważniejsze jest chyba towarzystwo, w którym się znajduję. Po drodze zajechaliśmy jeszcze po Danielle. Z całej naszej 'paczki' brakuje tylko Louisa i Eleanor. Jestem tak bardzo ciekawa co robią, a nie powinnam. Bo niby co mnie to obchodzi? To przecież jest ich życie...
Tak przyjemnie mi się patrzy na uśmiechnięte twarze moich przyjaciół. Payne i Peazer jak zwykle siedzieli przytuleni do siebie i gadali, patrząc sobie głęboko w oczy. Ach, ci to mają fajnie. Zazdroszczę im takiego udanego związku. Harry i Niall oczywiście wyrywają jakieś laski, ale nie bardzo im to wychodzi, więc też jest niezły ubaw. Natomiast ja siedzę przy barze z Justinem, który nie odzywa się do mnie za dużo. Może nadal jest obrażony za sytuację z Louisem? 
- Wszystko w porządku? - o łał, łaskawie się odezwał. Sukces, Bieber. 
- No. - burknęłam i zaczęłam bawić się słomką od swojego drinka. Justin popatrzył na mnie przez chwilkę, takim dziwnym wzrokiem. Ok. 
- Zatańczysz? - zapytał, a ja spojrzałam na niego jak na głupiego. Najpierw się obraża zupełnie za nic, a teraz chce tańczyć? Nie poszłabym, gdyby nie to, że sporo wypiłam i akurat leciał mój ulubiony kawałek, a moje nogi same rwały się do tańca. Złapałam jego dłoń i ruszyliśmy na parkiet. 
Tańczyliśmy 'wolnego', ponieważ muzyka była spokojna. Nie powiem, że nie - było przyjemnie. Justin lekko muskał moją szyję, a ja przytulałam się do jego umięśnionego torsu i delektowałam się zapachem jego przecudownych perfum. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czułam na sobie czyjś wzrok. Owszem, sporo osób się na mnie gapiło, ale ten wzrok był inny... No oczywiście inny, skoro należał właśnie do niego... 
Stał oparty o ścianę i patrzył na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem. Na jego ustach widniał uśmieszek. W dłoni trzymał kieliszek, zapewne z jakimś alkoholem. Przeszły mnie ciarki, kiedy moje oczy spotkały się z jego. Puścił do mnie oczko, a ja odwróciłam wzrok. 
                                        Po tańcu razem z Justinem, postanowiliśmy usiąść. Byłam wykończona, chociaż tańczyliśmy niecałe 20 minut. Żenada. Oczywiście, straciłam Malika z oczu. Nie mam pojęcia gdzie jest, ale nadal czuję na sobie jego wzrok. Głupie, prawda? 
Westchnęłam i wyciągnęłam swój telefon z torebki. Zobaczyłam, że mam nieodebraną wiadomość od nieznanego. Zdziwiłam się i weszłam w nią. 
 
 Otworzyłam szerzej oczy i przełknęłam głośno ślinę. Rozejrzałam się dokoła, sprawdzając kto akurat może mieć telefon wyciągnięty i do mnie pisać, ponieważ wiadomość doszła jakieś 3 minuty temu. No tak, jestem taka głupia. Połowa ludu miała wyciągnięte telefony, a było ciemno i nie mogłam za bardzo dostrzec, kto mi się tak przygląda. Poczułam wibrację i ponownie przeniosłam wzrok na swojego iPhone. Wiadomość od nieznanego, znowu...                   
   Zrobiłam to i od razu zobaczyłam Malika. Oczywiste, mogłam się domyślić. Najpierw się na mnie gapi jak głupi. Ciekawe skąd ma mój numer, przecież zmieniłam. Wykrzywiłam się do niego i dyskretnie pokazałam środkowy palec. Całe szczęście, że Justin był zajęty sobą i nie zwracał na mnie większej uwagi. Widziałam, że Zayn znowu coś pisze na swojej komórce i po chwili spojrzałam na ekran swojego telefonu.  
Popatrzyłam w stronę, gdzie jeszcze stał i już go nie było. Dziwne, on się teleportuje? Chyba tak... No i co ja mam zrobić? Iść? Nie iść? Oczywiście, procenty dają swoje, więc stałam się odważniejsza i postanowiłam, że jednak wyjdę. Bo co miałam do stracenia? 
- Hm... Justin? - krzyknęłam do ucha chłopaka żeby zwrócił na mnie uwagę. Było strasznie głośno i  ciemno. Owszem, były jakieś kolorowe lampy, które co jakiś czas na nas padały, ale nadal ledwo co widziałam.
Chłopak odwrócił się do mnie z wielkim bananem na mordzie. - Muszę do toalety. - oznajmiłam i wstałam. Wypadałoby go jakoś poinformować, że wszystko jest okej, bo strzelił taką minę... Pocałowałam go lekko w usta, a kiedy zaczął się rozkręcać, oderwałam się i ruszyłam przed siebie, zostawiając go samego i zdziwionego.
                 Wyszłam na tył klubu i od razu uderzył mnie podmuch zimnego i nieprzyjemnego powietrza, jakie panowało o tej porze na dworze. Rozejrzałam się dookoła. Nie było tam nic szczególnego. Mur otaczający klub, jakiś śmierdzący śmietnik i jedna lampa, która stała po drugiej stronie ulicy, ale idealnie oświetlała to miejsce, więc nie było aż takie straszne. Zayna jeszcze nigdzie nie widziałam, a to dziwne, ponieważ zniknął gdzieś wcześniej. Westchnęłam i usiadłam na murku. Było mi trochę zimno, więc zaczęłam pocierać swoje ramiona dłońmi. Nie minęła chwila, jak usłyszałam czyjś śmiech. No w zasadzie nie czyjś, tylko już dobrze mi znany śmiech. Odwróciłam głowę i wtedy go -ponownie- zobaczyłam. Przygryzłam wargę. Był taki piękny. Jego zwykle ułożone na żel włosy, były teraz w istnym nieładzie - porozrzucane na wszystkie możliwe strony. Kawowe oczy były ciemniejsze niż zwykle, a usta ułożone w cwanym uśmieszku. Zdążyłam zauważyć, że sporo wypił. Ubrany jak zwykle świetnie, w wąskie jeansy, które opadały mu nisko na biodrach, ukazując gumkę szarych bokserek. Jego czarna bluzka idealnie podkreślała wszystkie, napięte mięśnie. Niekontrolowanie westchnęłam, co na pewno zauważył. Zaśmiał się jeszcze głośniej i pewnym krokiem ruszył w moją stronę. Kiedy był już blisko, zeskoczyłam z mojego dotychczasowego siedzenia i stanęłam z nim twarzą w twarz. Od razu pożałowałam tego, że tu przyszłam. Malik popchnął mnie na murek i przybliżył się. Swoje ręce miał po obu moich stronach, co uniemożliwiało mi jakiegokolwiek ruchu.
- Wiedziałem, że przyjdziesz. - powiedział, uśmiechając się i przysuwając twarz do mojej.
- Chciałeś pogadać. - wzruszyłam ramionami. Nie wiem dlaczego, ale nie bałam się go. Nie tym razem. Kto wie, może to przez alkohol? A może po prostu przestał być dla mnie straszny, ponieważ nie miałam okazji być z nim tak blisko przez ostatnie kilka miesięcy.
- Tak, pogadać. - zakpił i zaczął prawą dłonią wodzić po mojej talii. Przymknęłam oczy i westchnęłam. Tak dawno nie czułam tych motyli w brzuchu i iskierek, które pojawiają się kiedy mnie dotykał. Swoim nosem drażnił mój policzek. Spojrzałam mu w oczy i od razu -na nowo- się zakochałam. Można tak to nazwać, bo w moim brzuchu wystrzeliły fajerwerki, a kolana się pode mnę ugięły. Takie uczucie miałam tylko i wyłącznie przy nim. Poczułam, że do moich oczu wzbierają się łzy. Lekko się wzdrygnęłam, kiedy swoją dłoń włożył pod moją spódnicę. - Boisz się mnie? - zapytał, lekko muskając moją szyję. Pokręciłam przecząco głową i odsunęłam jego dłoń.
- Przestań. - chciałam brzmieć bardziej stanowczo, ale mój łamiący głos mi na to nie pozwolił.
- A co, Bieber byłby niezadowolony? - zaśmiał się, a ja poczułam, że złość we mnie rośnie. Odepchnęłam go z całej siły od siebie. Lekko się zachwiał, ale po chwili stanął prosto, patrząc na mnie z rozbawieniem. Wsadził swoje ręce do kieszeni spodni, zostawiając dwa, wystające kciuki. Wyglądał tak bosko, jejku...
- Justin może nie, ale co powie Perrie? - prychnęłam pod nosem i oparłam się o murek. Widziałam, że twarz Zayna się zmienia. Nie było już na niej rozbawienie, ale może rozczarowanie? No nie mam pojęcia, co to było, ale dawno go takiego nie widziałam. Westchnął głośno i podszedł do mnie. Nie wiem jak, nie wiem, kiedy, ale znalazłam się w jego silnych ramionach, przyciśnięta do torsu. On mnie przytulił... Czaicie to?
- To nie jest tak jak myślisz... - wyszeptał do mojego ucha, a mnie przeszły ciarki. Kołysaliśmy się w rytmie muzyki, którą było słychać z klubu. Był to mój ulubiony kawałek, do którego pierwszy raz tańczyłam z Louisem na dyskotece, jeszcze w gimnazjum. Dlaczego pomyślałam o nim? Nie wiem... Piosenka Christiny Perri - A Thousand Years idealnie opisywała, to co teraz czuję. Tylko dlaczego to czuję? Dlaczego mnie to musiało spotkać. Przecież jest tyle dziewczyn na tym świecie, dlaczego akurat ja?

Czas stoi w miejscu
Piękno we wszystkim czym on jest
Będę odważna
Nie pozwolę niczemu odebrać
Tego co stoi przede mną
Każdy oddech 
Każda godzina prowadziła do tego ...


Popełniam błędy. Brnę zbyt daleko, ale nie mogę tego cofnąć. Nie mogę nagle odkochać się i zapomnieć o tym wszystkim, co wydarzyło się między mną a Zaynem. Nie były to tylko złe rzeczy. Dzięki niemu mogłam zasmakować czegoś więcej niż dotychczas... Prawdziwa, nieszczęśliwa miłość.
                      Piosenka dalej leciała, a ja cicho nuciłam ją sobie pod nosem. Malik coraz mocniej mnie przytulał, a ja zupełnie zapomniałam, dlaczego się na niego gniewam. Pff... Jestem taka głupia i naiwna.
- Muszę iść. - powiedziałam cicho, hamując łzy, które tak bardzo chciały spłynąć po moim policzku.
- Nie idź. - spojrzałam na niego. Wyglądał jakby naprawdę chciał żebym została. Ale ja wiedziałam, że to tylko pozory. On nie jest taki, za jakiego go brałam. On nie ma tyle czułości. On mnie nie chce.
Pokręciłam przecząco głową i odsunęłam się od niego, przełykając ślinę. - Zostań. - zawołał za mną smutno, kiedy odchodziłam. Odwróciłam się w jego stronę i ponownie spojrzałam głęboko w jego oczy. Widziałam ból, ale dlaczego? Dlaczego w nich był ból, hm? - Chcesz o tym wszystkim tak po prostu zapomnieć? - krzyknął, a ja się wzdrygnęłam.
- Ty już zapomniałeś, pozwól i mi. - szepnęłam i wcale nie miałam nadziei, że to usłyszy. Ale tak się stało. Słyszał.
- A co jeśli nie zapomniałem? - zrobił krok w moją stronę. Otworzyłam szerzej oczy. - Co jeśli ja o tym pamiętam i chcę pamiętać? - kolejny krok. - A co jeśli nadal czuję to, co ty? - stanął kilka centymetrów ode mnie. Chwilę myślałam, nad tym co powiedział. Och...
- Nie czujesz... - odpowiedziałam smutno. Łzy spłynęły po moim policzku. Przetarł jedną z nich i nachylił się do moje ucha, powodując, że ponownie poczułam ciepło, przeszywające całe moje ciało.
- Nie prawda. - tyle wystarczyło, abym kompletnie się poryczała jak małe dziecko. Odepchnęłam go z całej siły i pobiegłam przed siebie. Nie interesowało mnie w tym momencie, że mnie woła. Nie interesowało mnie, że moi przyjaciele i ''chłopak'' czekają na mnie w klubie. A może nie czekają? Może oni też mają mnie już w dupie i zostawią mnie niedługo. Jedyne czego teraz chciałam, to znaleźć się jak najdalej od tego wszystkiego, co mnie spotkało. Cofnąć czas i nigdy nie przyjeżdżać do Los Angeles. Ale co by mi to dało? W Londynie też byłam nieszczęśliwa i brakowało mi przyjaciół.
                            Po jakiś 20 minutach błąkania się po okolicy, przypomniało mi się, że Eleanor mieszka niedaleko. Postanowiłam, że do niej pójdę, bo co innego mi zostało? Do domu jest za daleko, a do klubu na pewno nie wrócę. Zayn nawet nie próbował mnie dogonić. Czyli jednak mu na mnie nie zależy.
Doszłam pod drzwi mieszkania Calder i zapukałam. Nikt mi nie odpowiadał, więc nacisnęłam klamkę i ostrożnie weszłam do środka. Skoro drzwi są otwarte to znaczy, że ona musi być w środku. W salonie było ciemno. Poszłam na górę i usłyszałam jakieś odgłosy z jej pokoju. Podeszłam ostrożnie i weszłam do środka. Była tam, ale nie sama. Siedziała na kolanach mojego najlepszego przyjaciela i wymieniali się śliną... Tak, Louis i Eleanor. Dlaczego mnie to tak boli? Mówił mi, że do niej nic nie czuje. Że mu się nie podoba... Okłamał mnie. Dlaczego? Ponownie łzy spłynęły po moim policzku. A obiecywałam, że nie będę płakać. Jestem żałosna.
Gołąbeczki nawet mnie nie zauważyły. Wybiegłam z domu Eleanor tak szybko jak tylko potrafiłam. Jestem pewna, że przez to moje uciekanie na pewno dużo schudłam. Nic innego mi nie zostało, jak tylko usiąść i pozwolić wszystkim emocją wypłynąć ze mnie. Nie musiałam długo czekać. Po chwili leżałam skulona, na jakimś przystanku, płacząc i szlochając na cały głos. Przecież i tak mi nikogo to nie ruszy...

Moje życie nie ma sensu... 

_____________________________________________________

no i mamy kolejny rozdział
mam nadzieję, że się spodobał


piszcie co sądzicie, kochane <3 


niestety, na razie nie uda mi się dodać kolejnego rozdziału... 


56 komentarzy:

  1. uwielbiam tą piosenkę do której Abi przytulała się z Malikiem;) Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Nigdy bym nie pomyślała że ona będzie z Justinem... Ale za to wiedziałam, że też czuje coś do Louisa. Głupio że akurat całował się z Eleanor ;/ Podobała mi się końcówka, w sensie jak Malik ją bajerował? XD
    Fajne fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahhahhahaha rozjebałaś mnie z tym początkiem jak wrzuciła tego Nicka do wody... szczerze to myślałam że to Malik przyjdzie tam do nich a nie Nick
    nieźle zrobiłaś że jest z Bieberem,nie spodziewałam się;o ale i tak mi się podoba i ten moment do tej piosenki,jezu cudowne ale on to mówił serio?zależy mu na niej? ;o

    OdpowiedzUsuń
  3. bieber nie ma prawa zakazywać abi spotykania i wgl z louisem! co to to nie! nie zgadzam się żeby tak było apff!
    nick chuju - dobrze ci tak hahahahahhaha
    malik przesadza, najpierw abi później perrie a teraz znowu zarywa do Abi
    tak samo louis niby kocha abi a potem caluje sie z eleanor ;/
    rozdzial zajebisty fajnie ze dodasz az 2 do wtorku<3<3<3
    sorry za bledy ale na fonie jestem;ddd

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem pod wrażeniem:) to chyba najdłuższy twój rozdział i do tego chyba mój ulubiony
    tyle się tam wydarzyło że JEJUSIU! uwielbiam cię i czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna Abi ona na serio kocha Louisa tylko jeszcze tego nie wie:( Nie mogę doczekać się następnego,dobra robota z tym rozdziałem. Kocham Cię<3

    OdpowiedzUsuń
  7. aaa co jeśli ona nagle będzie z malikiem? ;O

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Malika w tym opowiadaniu!!!!!!!!!! Niech oni będą razem !!!! Biorę się za czytanie wcześniejszych rozdziałów ;* ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. jesteś boska! <3 Louis ma być z Abigail! goooooo;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski rozdział. Malik taki czuły, ale ja i tak jestem pewna, że Abi będzie z Louis'em. Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam i Życzę Weny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no i jestem pod wrażeniem nananannanana kocham to kocham to kocham to kocham tooo ! kocham ciebie laska, <3 czekam na następny ;* buziaki i weny. Twój Blondiss Yeeeah <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty! Świetnie że trafiłam na opowiadanie gdzie jest Justin i One Direction. Mało kto o nich razem pisze:D I jeszcze jest Selena, Perrie, Eleanor, Danielle <3 To jest COś co kocham;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wolę opowiadanie Bromance ale to mi się bardzo spodobało ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy next??????????????? blagam odpisz bo oszaleje na dobre!!!
    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedy dasz next bo oszaleje
    !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaah już, już xd
      do wtorku powinien się pojawić;d

      Usuń
  16. AJJJJJ JAKI ZAJEBISTY~!!!!! JARAM SIĘ NIM JAK GŁUPIA O ZGON <33<33

    OdpowiedzUsuń
  17. najlepsze opowiadanie na świecie PRZYSIĘGAM ŻE UMRĘ JAK JE SKOŃCZYSZ !!! :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow. Genialne. Czekam na nn<3 :*

    OdpowiedzUsuń
  19. stanowczo odmawiam związku Zayna i Perrie i związku Justina i Abi. Abi ma być z Louisem, a Zayn może być sam. chociaż co mi tam kocham go i może być ew. ze mną heheh <3 perfekcyjny rozdział heheheh <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajoowowow <3
    rozpiszę się innym razem bo teraz się śpiesze hahaahh głupia jestem wiem, a ty wspaniała <3,3<33

    OdpowiedzUsuń
  21. Noooo witaj bogini moja <33<3
    1. Zajebisty rozdział !!!!!!!
    2. Hahahahhahaa fajna Abi jak Nick'a zepchnęła <3
    3. Żal żal żal i jeszcze raz żal! Ona nie może być z Bieberem ale wieżę że jednak to zmienisz ;*
    4. Ale Abi i Louis się kochają jejku <3
    5. Słodki Malik ;OOO
    6. kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  22. czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  23. ejj przez Ciebie mam kompleksy w pisaniu opowiadań :(
    świetnie się porobiło, to dopiero 12 rozdział a tyle się wydarzyło że łooohh :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej. Szczerze powiem, że zainteresowałam się Twoim opowiadaniem tylko i wyłącznie przez Twoje imię autora - Darcy - jak ja mogę kochać to imię. W ciągu godziny przeczytałam wszystkie rozdziały, tak mi się bardzo spodobało. Pomysł jest prześwietny. Uwielbiam opowiadania o chłopakach w których nie są zespołem. Jest to bardzo oryginalne i twórcze. Bardzo cieszę się, że piszesz tyle opisów, które uwielbiam, bardzo pomaga mi to w wyobrażeniu sobie miejsca i ogólnej sytuacji. Ach i te emocje które dzieją się wewnątrz Abby. Bardzo dobrze wychodzi mi wczuwanie się w tą postać.No i Nialler. <3 Kocham go w tym opowiadaniu. Jest moją ulubioną postacią i życzę mu tu najlepszego. (Proszę, nie zabijaj go!) A to, że jeszcze Wmieszałaś Justina w to. Haha, a Nick'a wyobrażałam sobie jako Nick'a Jonas'a. Nie wiem dlaczego... to chyba przez to imię.
    Wystrój bloga: Naprawdę mi się podoba. Kolory, rozmieszczenie. Wszystko jest przejrzyste i poukładane. Jedyne co mi nie pasuje to to, że główną postać jest wzorowana na wyglądzie Seleny. Niestety nie wychodzi mi to i wyobrażam sobie ją po swojemu.
    Moje osobiste życzenie? Hm... bardzo bym chciała żeby Louis był w końcu szczęśliwy. Nawet z Eleanor. (:

    Mvh
    Edith Crimson
    skinny-lovers.blogspot.dk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoooł normalnie zgadzam się ze wszystkim co tutaj napisałaś <3 Tylko że mi się strasznie podoba tutaj Selena ale chyba nie pasuje do takiego opowiadania:D Ona mi się bardziej z taką Bad Girl kojarzy hahah ale za to nieźle do Malika pasuje... Kocham to opowiadanie i mam nadzieję że jednak zrobisz kontynuację po zakończeniu ;*

      Usuń
  25. mój kochany Zayn jaki słodki <3 kocham go takiego, najpierw jest taki ą,ę a teraz taki mmmm słodziutki i milutki? chociaż mam podejrzenia że coś sie popieprzy :< powodzenia z następnymi bo ten jest zarąbisty ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. Na początku jak znalazłam to opowiadanie jeszcze jak było na blogu tej drugiej dziewczyny ''badguy' [ nie jestem pewna czy tak to było ] to już mnie zachęciło bo prolog i bohaterowie no i oczywiście zwiastun - było zajebiste. Dopiero niedawno znalazłam to i tak patrzę, czytam i prolog znajomy i patrze w komentarzach, że to ta dziewczyna i tak się cieszę jak małe dziecko, że jednak będzie prowadzone to opowiadanie dalej. Przeczytałam wszystkie rozdziały i przy tym cały czas towarzyszyły mi niesamowite emocje. Wchodziłam na twojego ask'a i dowiedziałam się, że masz 16 lat. Czy to w ogóle możliwe? :O Ja mam 18 i również piszę opowiadania, ale ich nie publikuję, ponieważ nie są tak bardzo genialne. Czytam dużo, np. Dark, Cold, Hunger, Danger itd. Och nawet nie chce mi się wymieniać, tak tego dużo. To opowiadanie zalicza się do tych [moim zdaniem] najlepszych. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomiedzy Louisem i Abigail [ za nich trzymam największe kciuki ] i, że Malik też będzie szczęśliwy , z Perrie. :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział, Tatiana *.*

    OdpowiedzUsuń
  27. Jest dobrze <3 Nie mogę doczekać się dalszej części tej historii. Po prostu wymiatasz, Darcy <3

    OdpowiedzUsuń
  28. aaaaaaaaaaaaaaaaaa nareszcie jestttt !!!! ZAJEBISTY KOCHAM <3333##

    OdpowiedzUsuń
  29. ojaa Jus i Abi <3 życzę im szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia <3
    powodzenia w pisaniu następnego i również genialnego rozdziału ;*

    OdpowiedzUsuń
  30. nieeeeee lOU NIECH BD Z ABI PROSEEEEEEEEEE ;-;
    a tak wgl to świetny rozdział :) hahah Malik ty bajerancie XD
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetne. Mam nadzieję, że Abigail zrozumie ile znaczy dla Louisa i będą razem.:) Tym czasem życzę ci udanych, ostatnich chwil wakacji i oczywiście pomysłów na dalszy rozwój tej historii.
    KevinT.

    OdpowiedzUsuń
  32. zajebiście piszesz ♥
    życzymy powodzenia
    Marlena&Jowita♥

    OdpowiedzUsuń
  33. Szczerze mówiąc, to znalazłam to opowiadanie już na początku sierpnia, ale jakoś nie zaczęłam czytać. Teraz bardzo żałuję, bo normalnie nie mogę wytrzymać tak mną emocje szarpią. Jest po prostu cudowne. Mam nadzieję że tego opowiadania nie zawiesisz i że dotrzesz do końca. Liczę na Ciebie i gorąco pozdrawiam,Twoja nowa fanka Ola ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. UWAGA CZYTELNICZKI! PRZECZYTAJCIE, TO WAŻNE !
    nie wiem czy wchodzicie na mojego ask'a i czy byście jeszcze raz analizowali notke ode mnie pod rozdziałem, więc piszę tutaj z nadzieją, że to zobaczycie;
    nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział
    miał być do wtorku i by był, gdyby nie moja głupota
    miałam go już napisanego i chciałam już publikować aż nagle zaciął się komputer i niechcący wcisnęłam usuń.
    tera normalnie ubolewam, bo tak dobrze mi wyszedł.
    mam nadzieję, że się nie gniewacie :c
    może jednak uda mi się go napisać, jak znajdę czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musisz się tłumaczyć, poczekamy bo warto :)

      Usuń
  35. Zarąbiste, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :***

    OdpowiedzUsuń
  36. no weź ja już nie mogę wytrzymać bez kolejnego rozdziałuuu! :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Tylko nie zawieszaj tego opowiadania bo będę cię gnębiła w nieskończoność! Muszę się dowiedzieć, co się wydarzy i wgll ! Kiedy rozdział / :d
    ( napisałam na ask'u i nie mam jeszcze odpowiedzi,dlatego piszę tutaj)
    I jeszcze raz - zajebisty rozdział i czekam DODAJ SZYBKO proszę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawieszę ;d
      już odpowiedziałam na jedno z tych pytań, możesz zobaczyć, Moniś ;*

      Usuń
  38. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger ! Więcej informacji na moim blogu:
    http://hugmekissmelovememarryme.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak to się nie pojawi? :( A ja tak czekałam na niego :( No nic mam nadzieje, że tobie nic nie jest i że szybko go dodasz <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Dopiero co znalazłam to opowiadanie więc chciałabym się rozpisać, nie gniewaj się ;D.
    Uwielbiam takich bohaterów ( One Direction ), którzy nie są sławnym zespołem, tylko zwykłymi ludźmi,którzy również mają swoje jakieś tam problemy. To jest wspaniałe, że dodałaś tam jeszcze Justina, Perrie, Eleanor, Danielle i w główną bohaterkę wcieliła się moja ukochana Selena, uwielbiam to!
    Najgorsze tylko jest to, że Abigail jest z Justinem. Ja bym wolała ją dać do Louisa, który ( z tego co tutaj doczytałam ) ją kocha.
    Zaskoczyłaś mnie takim Malikiem, ale podejrzewam, że i tak tylko udawał.
    Uwielbiam takiego troskliwego Liam'a, chociaż i tak z niego teraz ( w rl. ) niezłe ziółko...
    O i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;*
    pozdrawiam
    @Mrs.Paynexoxo

    OdpowiedzUsuń
  41. jaram sie twoim opowiadaniem ;3

    OdpowiedzUsuń
  42. hejj, tutaj Naomi i Lea <3
    mamy do ciebie w zasadzie małe pytanie, tzn ; czy nie zechciałabyś prowadzić z nami pewnego opowiadania o One Direction?
    piszesz zajebiście i chciałybyśmy nawiązać z tobą współpracę
    wysłałyśmy ci nasze GG na ASK'A mamy nadzieję, że się odezwiesz
    pozdrawiamy i czekamy na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń

Czytasz = Komentujesz :*